CZYLI KUCHENNYMI DRZWIAMI. Notatnik Magdy Tylko powstający w trakcie poszukiwań informacji na temat sztuki, historii i obyczajów kulinarnych. Serdecznie zapraszam...
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Postraszyli w Newsweeku, postraszyli...

Dzisiaj Newsweek opublikował artykuł spożywczy, w którym autorzy (Longina Grzegórska, Radosław Omachel) poddali krytyce jadłospis Polaka a mówiąc bardziej precyzyjnie to, co Polak wkłada na talerz.

To kolejny artykuł, który obnaża brutalną prawdę o jedzeniu i o składzie poszczególnych produktów. O tym, że w serze nie ma sera albo, że w wędlinie nie ma ani grama mięsa. Oczywiście trzeba zwiększać świadomość Polaka i informować go, że poza żywnością  różne trucizny i świństwa czekają na niego na sklepowej półce.

Brakuje mi jednak w tych wszystkich krytycznych artykułach myśli pozytywnej. Czegoś co pokazywałoby jakie kroki można podjąć, żeby rozpasaniu producentów żywności przeciwdziałać. O tym, że producenci ściemniają wiemy już od dawna.

Moim zdaniem przydałyby się, na tym etapie odpowiedzi na praktyczne pytania zadawane przez świadomego konsumenta: Czy pozew zbiorowy wchodzi w grę? Czy lepiej zgłosić się do UOKiK-u i jak to zrobić? Czy producent, sprzedawca na żądanie powinien nam pokazać książeczki sanepidu wszystkich pracowników?

To ostatnie pytanie, to akurat moje niezrealizowane marzenie. Siedząc tak w eleganckiej restauracji tuż przed zapłaceniem rachunku opiewającego na 2000 PLN zapytać, mimochodem, a czy Pana pracownicy mają aktualne książeczki sanepidu? Czy mógłby Pan mi te książeczki pokazać. Nigdy niestety to marzenie się nie spełni bo jak sądzę nie będzie mi dane takiego rachunku regulować. I uprzedzając głosy krytyczne, tak, tak wiem, że 50% tych książeczek została kupiona...

Aha skoro pojawił się UOKiK, to zakończę cytatem z artykułu na temat. I postawię pytanie - retoryczne. Czy to kpiny są czy kara?

Ile w tych zabiegach prawdy, pokazała decyzja UOKiK z lipca tego roku w sprawie prestiżowej sieci Krakowski Kredens, która dostała 5,6 tys. zł kary.

Firma reklamowała swoje wyroby jako produkty wytwarzane według receptur sprzed stu lat, podczas gdy w rzeczywistości metody produkcji były nowoczesne.
Wędliny zawierały zagęszczacze, substancje wzmacniające smak i zapach, stabilizatory, przeciwutleniacze i regulator kwasowości.

Na zakończenie będzie jednak, mam nadzieję, że zdrowo - kiełki...

 

Kiełki słonecznika

poniedziałek, 08 listopada 2010, tylmur

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/08 23:39:27
To zmartwiłaś mnie tym krakowskim kredensem. .zawsze mi się wydawało że tam jednak są porządne wędliny (mają nawet taką swojską konsystencję).. 5 tys to żenada - kara ma przecież za zadanie eliminować negatywne zachowania a za 5 tys to nawet nie opłaca się kiwnąć palcem w tej sprawie..
-
2010/11/09 00:51:38
O kurczątko..., to mnie tez zmartwiłaś... Tacy porządni się wydawali... 5 tys. to jakaś kpina...:(.
O pozwie zbiorowym też myślałam, a taka prośba o książeczki....bomba!
Ciepło pozdrawiam!
-
2010/11/09 14:02:21
5 tysiecy to faktycznie nie jest jakas makabryczna masa pieniedzy, ale w koncu nie wypuscili na rynek trujacych wedlin! Po prostu nieuczciwie sie zachowali reklamujac sie i to wszystko. Z ich produktow mialam na razie wyprobowac jedynie konfitur z platkow rozy i bardzo mi smakowaly.
-
2010/11/09 14:13:50
No niestety obawiam sie ze artukuł prawdę pidawał. I faktycznie trzeba by coś zrobić. Widać osoób, które uważają, zę trzeba by coś zrobić jest więcej, ale wszyscy poprzestajemy na tym retorycznym stwierdzeniu. Nie miałabym raczej śmiałości o te książeczki sanepidu poprosić w restaauracji, gdzie wiem, ze jeszcze siępojawię, gdzie jestem kojarzona, jkoś tak niezręcznie, choć przecież to moje konsumenta prawo. Ale moze w jakijś obcej, gdyby mi podpadli. A co do Kredensu, to dobre mają wyroby, ale oczywiście naładowane chemia, wystarczy skład przeczytać. jednak z dobra reklamą, na 100 letnią tradycję, w ładnych opakowaniach, można 2 razy drożej sprzedac produkty, zwłaszcza kielbasy, szynki, paszteyt, w bajecznych kolorach i kuszących zapachach - niestety nie będących darewm natury, a wynikiem techniki i nowoczesnych metod nastrzykiwania, polepszania smaku, aromatu, koloru.... Pozdrawiam. Kinga
-
2010/11/09 20:55:19
Ja sama kiedyś naiwnie wierzyłam, że jak coś ma ładne logo,i jest ładnie opakowane, to i środek będzie wyglądał dobrze. Jednak w trakcie mojej arcykrótkiej kariery w branży spożywczej uświadomiłam sobie jaka to jest wielka naiwność. Wielkie firmy "cieszące się zaufaniem klientów od lat" bez skrupułów przepakowują, przerabiają, zagazowują po dziesięć razy ten sam produkt...prawda jest taka, że daty przydatności też można sobie w zasadzie darować.

Węch, smak i zaufany sprzedawca, to podstawa...
-
2010/12/18 21:21:19
Fajnie czasami sobie uświadomić,że np. Krakowski kredens też robi takie numery,żeby istnieć. A ja wędliny kupuję u Znajomego Gospodarza, który nie ma ani logo, a ni ładnego stoiska, ani żadnej reklamy, a i tak tłok u niego. Co za przewrotność!

kuchennymidrzwiami.blogspot.com/
-
2011/02/01 00:05:39
Smutne jest to, jak wielu sprzedawców naciąga ludzi. Zawsze staram się kupować produkty jak najbardziej naturalne, ale jak widać nie da się uniknąć przykrych niespodzianek.
Zawitałam tu po raz pierwszy, ale bardzo podoba mi się Twój blog - dużo ciekawostek. Pozdrawiam ciepło!
-
2011/02/02 09:52:07
Dziękuję bardzo. Niestety od jakiegoś czasu blog przyjął status "archiwalny", ale mam nadzieję, że kiedyś jeszcze do niego powrócę, o ile blox nie skasuje zawartości :-( Tymczasem zapraszam na www.filozofy.blox.pl tam ciekawostki z zupełnie innej beczki....
-
Gość: , fdx60.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/28 13:58:47
Kochani... Zawsze wydawało mi się, że kupując już produkty sporzywcze, mięsne itp. w tej cenie co w Krakowskim Kredensie - to przynajmniej będzie tam niewiele chemii... Jakże się myliłam... Proponuję np. lekturę składu parówek cielęco wieprzowych :) W życiu nie widziałam tyle chemii nawet na opakowaniach parówek za grosze... Przeszukując internet natknęłam się na wiele informacji i artykułów o tym, jak KK oszukuje klientów... co tak naprawdę znajduje się w tych wyrobach... To straszne, że nie ma siły na tych oszustów... A jeszcze gorsze jest to, że wciąż widze ludzi stojących tam jak za czasów komuny w gigantycznych kolejkach po wędlinę... która tak paprawdę nie jest wędliną... Wszystko może byłoby "do przeżycia" w czasach oszukaństwa... ALe chodzi o to, że ich produkty kosztują 3x tyle co zwykłe...